Showing posts with label po polsku. Show all posts
Showing posts with label po polsku. Show all posts

Sunday, December 6, 2009

Oryks i Derkacz

Czyżby świat przedstawiony w powieści Oryks i Derkacz* Margaret Atwood już chwytał nas za gardła?

Pogarda wobec nauk humanistycznych prowadzi do tego, że "specjaliści" nie rozumieją znaczenia i konsekwencji własnych działań. I nie zdają sobie z tego sprawy, niestety.

Ten list z Gazety Wyborczej niestety utwierdza mnie w przekonaniu, że wspólnym językiem dziedzin i krajów staje się nie tyle angielski, co pieniądz. (I zdaję sobie sprawę, jak naiwnie to brzmi, ale z drugiej strony nie uważam, że przyjęcie tego po prostu do wiadomości załatwia sprawę.) Nie będę pisać o tym, jak to wygląda na mojej uczelni, ale nie jest wesoło. Oryksa i Derkacza czytają studenci na seminarium mojego kolegi, a powinni też przeczytać tę książkę konsultanci, którzy tną nam budżet i likwidują wydziały humanistyczne.

W liście do Wyborczej czytamy:

Mój kolega M. wkrótce przestanie być studentem i wkroczy w świat krawatów i dużych pieniędzy. Może z czasem, jako uznanemu fachowcowi, ktoś zaproponuje mu stanowisko w administracji państwowej albo zleci jego firmie zrobienie ekspertyzy dla jakiegoś ministerstwa? Mam tylko nadzieję, że nie będzie to ministerstwo odpowiedzialne ani za kulturę, ani za szkolnictwo wyższe.

... i ciarki przechodzą.


*Yes, I do mean Oryx and Crake. I haven't read The Year of the Flood yet but I'm looking forward to it.

Sunday, November 29, 2009

Chcę, chcę, chcę

zobaczyć ten film:



Rewers, reż. Borys Lankosz

przeczytać tę książkę: Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych.

Mam nadzieję, że ktoś tu notuje i przekaże Gwiazdorowi.

Friday, October 16, 2009

Hey, "Kto tam? Kto jest w środku?"

Counting down to the release of the new album. It's unbelievable: Hey has never failed me. It's probably the only band I've been (more or less) faithfully listening to since the early 1990s. (End of schoolgirl confession.)


Tuesday, October 13, 2009

Marlene


Forthcoming or already there: Marlene by Angelika Kuźniak. New Polish biography reveals Dietrich's Polish connections.

All linked texts are in Polish, since it's pretty unlikely that the book will be translated. Something to ponder.

[An early blog review]
[From the publisher]
[Radiowa Dwójka reading Marlene on air]

Thursday, April 30, 2009

Made Up, Unmade Up



Last night we watched a few episodes of Kasia i Tomek and I realized that if I were living in Poland, I would be buying and wearing more make up.

As a friend of mine said (referring to academic projects, however): once one has such a realization, what does one do with it?

Sunday, March 22, 2009

Wielkie Wydarzenia, które mi przejdą koło nosa...

Lubisz oryginalne ciuchy, niepowtarzalną biżuterię, niebanalne dodatki? Przyjdź na kolejną akcję wymiany ciuchów z cyklu Babi Targ.

Jeśli twoja szafa pełna jest ciuchów, w których już nie chodzisz, nie możesz na nie patrzeć albo w które się już nie mieścisz Babiląd organizuje imprezę dla ciebie!

Cóż, Misiula zostanie w swoich niepołatanych sweterkach, bo Poznań jest za wielką kałużą. Co prawda jadę do Nowegoryjka, ale ciuchowe zakupy to ostatnie, co mi teraz w głowie. Potrzebne kwiaty i stalowe nerwy wobec biurokracji. A poza tym będzie pięknie.

Jeśli jednak macie bliżej do Poznania, biegnijcie, co sił. Więcej o Babim Targu tutaj, tutaj i tutaj.

Thursday, March 19, 2009

Urodzinki

(Znalezione gdzieś w sieci)

Dla Ciebie, dla mnie, o krok od Twoich urodzin.

Saturday, March 7, 2009

"Kariera czy rodzina?" / "Career or family?"

Disclaimer: I've been meaning to do a double Polish-English post but, obviously, that didn't happen till now. I don't like repeating myself and so, the following post will repeat certain things and then the parts will go wherever they want to go.

This is Marta Żmuda-Trzebiatowska, a Polish actress in her early twenties who just won Viva! magazine's ranking of the famous and beautiful.

Here's what I find striking about the cover:

the enormous letters dominating over Trzebiatowska's face and silhouette in both versions say KARIERA CZY RODZINA?," that is, CAREER OR FAMILY?"

Because, you know, as a woman, you are not allowed to have both. You work, maybe become popular, and one day you win this major beauty thing for celebs only to have huge letters sprawled over your frame like a court verdict.

Feminism's place in Polish culture is, unfortunately, still very much in the pipe dream territory.

The titillation of absurdly final choices takes center stage. Either you're "Mother Pole" whose fertile womb breeds whole parishes of kids, or you're "that woman who chose career and is now paying a high price for it." Or so the papers say.

Images are supposed to be worth more than thousands of words:


I suppose the main idea of this photo shoot was to speed-age her by means of make up so that she looks like a 40-something-year-old worn out by fame. In case she might have been thinking she could have it both ways, the photos serve as a reminder that being a woman is all about sacrifice.

Try to picture a photo of a successful man with the same threat in block letters. Impossible? Why of course. In Viva! offices in Warsaw the crowd that came up with this lame story and photo shoot are thinking that sexual equality would just steal all the drama. Feminism just doesn't sell. Remember.

Is there any chance someone will finally give Polish women a break?


------------------------------------------

Marta Żmuda-Trzebiatowska wygrała plebiscyt "Najpiękniejsi" pisma Viva! i w nagrodę dostała szyderczą okładkę w tymże piśmie. Polski feminizm, jak wiadomo, przez szersze społeczeństwo i towarzystwo wydające czasopisma uważany jest za twór bajkowy.

Jeśli już miałaś pecha urodzić się jako kobieta w Polsce, tak jak pani Trzebiatowska, twoje życie będzie pasmem ostatecznych i bolesnych wyborów. Gigantyczne litery na obydwu wersjach okładki krzyczą KARIERA CZY RODZINA? Jeśli łudziłaś się, droga niewiasto, że w XXI w. dane Ci będzie bezczelnie cieszyć się obydwiema opcjami, Viva! rozwieje twoje rojenia.

Trudno sobie wyobrazić zdjęcie mężczyzny opatrzone podobną groźbą. Jak wiadomo, facet może mieć wszystko w świecie kolorowych magazynów i prawicowej polityki. Ale kobiety należy straszyć.

Najlepiej za pomocą zdjęć, które postarzają je na oko o jakieś 20 lat. Specjalnie dla zwyciężczyni, styliści pisma stworzyli moralne ostrzeżenie: jak nie nakręcisz zaraz biologicznego budzika, obudzisz się samotna, zgorzkniała, z natapirowaną grzywą i wielkimi literami na piersi, obwieszczającymi światu, że zawiodłaś w twej kobiecej misji.

Warto pamiętać, że te egzystencjalne dramaty rzekomej "odwiecznej natury kobiecej" nakręcają kolorową prasę, dla której feminizm jest nieatrakcyjnym tematem.

[Zdjęcia pochodzą stąd.]

Thursday, February 19, 2009

Czeburaszka

Kiwaczek.



Nawet gdy cię nie ma w słowniku, jesteś cudny.

Sunday, February 8, 2009

Powitanie zamówienia

W mojej skrzynce znalazłem email pt. "Powitanie zamówienia". A w nim co następuje:

Może jesteś zajęty i nie mają czasu, aby znaleźć prezenty dla swoich kochanek, znajomych lub rodziny, na naszej stronie internetowej: (adres usunąłem). Wybierz najlepszy prezent dla nich. Możemy pakiet Twój pakiet jako dar i wysyłać je bezpośrednio do Twojej pokazać miłość.
Możemy dać ci przynajmniej masz czas na opakowanie.

Wednesday, February 4, 2009

Czekam...


Gdy Pan Gryzmak pokonuje kolejne żabie skoki podróży, ja w domu czekam, śpiąc na wyrywki.

Tuesday, February 3, 2009

Uwodziciele

Czytając jednocześnie XVIII-wieczną powieść pisaną amerykańskim pannom ku przestrodze przed uwiedzeniem, oglądam Lekarstwo na miłość. PRL, lata 60-te XX wieku i komedia kryminalna, w której o uwiedzenie właśnie głównie chodzi. I panny tu bynajmniej nie są jak trusie.

Kalina Jędrusik biega na szpilkach z fryzurą chyba utwardzaną gipsem, bo ani włosek drgnie, nawet gdy spada jej tynk na głowę. Hojnie nałożony (ekhm) makijaż i boskie sukienki.

Andrzej Łapicki czaruje głosem przez telefon, a sztuczki zna takie, że w XVIII-wiecznej Ameryce byłaby nagroda za jego głowę. Szkoda, że pali papierosy, ale oni wszyscy palą bez ustanku. A co na to minister zdrowia?

Ewidentnie węch mają uwodziciele osłabiony, bo odległość podczas konwersacji jest mniejsza niż według standardów latynoskich. Możliwe też, że czynnikiem dodatkowym jest tu PRL-owska polityka mieszkaniowa, gdzie na obywatela przypada bardzo ograniczony metraż. Tak więc, mimo bimbania sobie zaleceń ministerstwa zdrowia, uwodziciele zdają się brać bardzo poważnie budownictwo jak i zalecenia dotyczące oszczędzania energii elektrycznej.

Z filmu dowiadujemy się, że nie ma nic bardziej erotycznego jak wspólne omawianie zakupu żyrandola.

Koniecznie musimy to przećwiczyć w domu. Wolałabym jednakże nie wyrywać lampy z sufitu w wynajętym mieszkaniu. Dyskretne podsuwanie się na kanapie i chuchanie na policzek jest dla mnie bardziej kluczowym krokiem w rozwiązywaniu oświetleniowego dylematu.

Jak na załączonych obrazkach:


"Musimy omówić sprawę żyrandola, a PRL-owska polityka mieszkaniowa sprawia, że nie mam gdzie stanąć i muszę tuż przy panu."

(To nie jest fragment dialogu z filmu. Ale mógłby być.)

I dalej:




"Zna pan te dowcipy - ilu chemików potrzebnych jest do wkręcenia żarówki? Powiem panu, że jeden, ale marzy mi się żyrandol o wielu żarówkach. Spotkajmy się zatem jutro o 21."

(Bohater grany przez Łapickiego nie jest chemikiem. Gdybym ja pisała scenariusz pewnie by był.)

Consensus w sprawie żyrandola osiągnięty:


I w zasadzie tu się kończy podręcznik wzajemnego uwodzenia.

Dalsze mądre nauki jakie z filmu można wyciągnąć dotyczą zachowania w szalonej codzienności. Na przykład: jak nie złamać nogi chodząc w szpilkach po polskich płytach chodnikowych (tu należy uważnie patrzeć na rozmaite sceny, gdzie Jędrusik i Sienkiewicz truchtają po ulicy); jak umiejętnie brać kąpiel w pełnym makijażu oraz przeróżnej biżuterii i wiele innych.

Do moich ulubionych należą:

  • jak stylowo mieszać kawę lub herbatę w szklance (czarno-biały film: konia z rzędem temu, kto zgadnie czy to kawa, czy herbata)



  • jak niechcący obrazić na ulicy przypadkowego faceta (moja ukochana scena)



"Bardzo by ci było ładnie z takim dużym dekoltem"

A to akurat autentycznie z tego filmu. Cudo.
Idę psuć żyrandol.

Pan z gołą dupką


Pan z gołą dupką wydaje się istotną postacią w książce dla dzieci pt. Maciuś skowronek. Pan ów, książeczka oraz blog Tralaloskop należą do moich największych odkryć w ostatnim czasie, gdy zima zła, lód i ciemności i tylko czekam na przyjazd Gryzmaka i czekam…